Siedziałem w Pirate Cove. Ta, Freddy, Chica, Bonnie byli na scenie. A ja muszę tu siedzieć cały dzień. Głupia tabliczka "Out of Order"... Nadchodzi północ. Jest już ciemno.
...
Wszyscy ludzie wyszli. W końcu mogę wyjść z mojego... domu? Nie, nie będę nazywał tego zakurzonego kąta moim domem. Wyszedłem z tego okropnego miejsca.
Mangle do mnie podeszła.
- Cześć Foxy, jak tam? - zapytała.
- Ehh... lepiej nic nie będę mówił. Kolejny nudny dzień spędzony w tym zakurzonym kącie... - westchnąłem.
Po chwili dodałem:
- Muszę pogadać z Golden Freddy'm.
- Uh... Okej, to miłej rozmowy. - powiedziała Mangle i zaczęła rozmawiać z Toy Chicą.
Powolnym krokiem zacząłem chodzić po całej pizzerii i szukać Goldena.
- No gdzie on j... - nie dokończyłem
- BU!! - krzyknął za plecami Golden.
Odwróciłem się niepewnie.
- Jezu, Golden, wystraszyłeś mnie na śmierć! - powiedziałem
- Heh, wiem.
Westchnąłem.
- Szukałem cię. Muszę się ciebie o coś zapytać...
- Ta, ta, no nawijaj.
- Jak długo jeszcze będę nieczynny? - zapytałem.
-... Emm... No wiesz, nie wiem... dlaczego się o to pytasz MNIE? - odpowiedział.
- Bo ty tu jesteś najdłużej, masz wgląd do pokoi o których nawet nie wiem i pewnie wiesz więcej. Ale skoro nie wiesz, to trudno... - odwróciłem się i poszedłem w drugą stronę.
- Przykro mi, że musisz tak czekać... - westchnął GF i zniknął.
Podszedłem do Mangle i Toy Chici.
- No i o czym tak gadacie, dziewczyny? - spojrzałem na obie.
<Mangyyyl???>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz