Uśmiecham się do lisa.
– A po co pytałeś?– Patrzę na zegar. 2:29. Jeszcze zostało kilka godzin, i nastąpi piekło, jak dla mnie. Już to sobie wyobrażam - małe dzieci wbiegają do pizzerii, zauważają scenę, siadają przy stolikach, jedzą pizzę i patrzą na występ trzech animatroników. A ja będę siedziała, samotna. W sumie, to chyba dobrze, że sama. Nikt mnie nie będzie "masakrował".
– A tak...
Wzdycham i odwracam głowę do Foxy'ego. Mrugam.
– Po prostu.– Foxy się uśmiechnął, a ja odwzajemniłam uśmiech.
Patrzę za siebie.
– Idziemy straszyć stróża?– Spytał Lisiasty. Straszyć nocnego stróża? No cóż, może, jednak, się pojawię. Dawno u niego nie byłam. Może jest jakiś nowy?
– Ok.
<Foxy?>
– A po co pytałeś?– Patrzę na zegar. 2:29. Jeszcze zostało kilka godzin, i nastąpi piekło, jak dla mnie. Już to sobie wyobrażam - małe dzieci wbiegają do pizzerii, zauważają scenę, siadają przy stolikach, jedzą pizzę i patrzą na występ trzech animatroników. A ja będę siedziała, samotna. W sumie, to chyba dobrze, że sama. Nikt mnie nie będzie "masakrował".
– A tak...
Wzdycham i odwracam głowę do Foxy'ego. Mrugam.
– Po prostu.– Foxy się uśmiechnął, a ja odwzajemniłam uśmiech.
Patrzę za siebie.
– Idziemy straszyć stróża?– Spytał Lisiasty. Straszyć nocnego stróża? No cóż, może, jednak, się pojawię. Dawno u niego nie byłam. Może jest jakiś nowy?
– Ok.
<Foxy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz